lis 15 2003

Bez tytułu


Komentarze: 2

Zagubiona, nie mogąca się odnaleźć. Przez jedną krótką chwilę wydawało się że wszystko zostało wyjaśnione, że wie czego chce...Wydawało się jej że jest wolna, to był błąd. Chciała zranić...chciała w perfidny sposób zniszczyć kilku ludzi...potrafiła to zrobić...podjęła się tego ryzyka...Lecz chwile przed końcem stchórzyła...nie dała rady...kochała? nie...zbyt wielkie słowo...dlaczego stchórzyła? Bała się samotności?...jak mogła się bać skoro kochała wolność? A czy to nie wiąże się z samotnością? Znowu podobna sytuacja...znowu się zapętliła w sytuacjach stworzonych przez siebie...po co sobie tak komplikować życie? Widocznie jest do tego stworzona...jak z tego wybrnąć? Ma być silną kobietą i walczyć z całym światem...czy iść się zabić, skacząc z mostu? Drugie rozwiązanie jest szybsze i mniej bolesne, przynajmniej dla niej...będzie odczuwała ból fizyczny, jest o wiele mniej bolesny od tego jaki teraz ją przeszywa na wskroś...

blue_sky : :
15 listopada 2003, 22:53
Heh, mi też... ale w wykonaniu Morrisona.
nie_taka_zla
15 listopada 2003, 22:46
Ciekawa notka.Przypomnila mi sie piosenka Willa Younga"Light my fire"

Dodaj komentarz